Set
Nareszcie. Pustynia , tutaj nikt mnie nie znajdzie. Pod postacią piasku dotarłem do mojej kryjówki szybciej niż jakie kol wiek stworzenie. Szu powiedział, że jako piasek mogę się przemieszczać prawie tak szybko jak on.
Wspiąłem się na niewielkiego figowca. Obok niego płyną jeden z mniejszych dopływów Nilu. W wodzie rosły trzciny. Oparłem się o pień i przyglądałem się Słońcu. Do wieczora czyli do kolejnej walki z Apopisem zostanie wybrany nowy oficer. Kandydaci mają się zebrać na Słonecznej Barce godzinę przed walką. Do boju podejdą wszyscy, a ten kto zada wężowi największe rany zostaje nowym oficerem. To mógłby być każdy. Każdy tylko nie ja. A to wszystko przez tą cholerną Izydę. Wciąż jesteśmy dziećmi choć liczymy sobie już ponad sto lat, a ona zachowuje się jakby była wielce dorosła.
Znowu się we mnie zagotowało. Miałem ochotę zadać komuś rany, sprawić ból i cierpienie... A co jeśli to prawda jestem zbyt agresywny, może nawet tak samo jak Sechmet? Zostając oficerem Ra przyniósł bym mu pewnie jeszcze większe nie bezpieczeństwo.
Zamknąłem oczy. Czasami dokucza mi brak przyjaciela. Ozyrys się nie liczy. Kiedy Izydy nie ma w pobliżu, jest super, ale kiedy franca się pojawia... w takich sytuacjach robię chyba najbardziej dziewczęcą rzecz na świecie. Zaczynam śpiewać piosenkę , którą wymyslila Neftyda. Woda i Pustynia. Melodia jest wolna i spokojna, a słowa mało skomplikowane.
Lubię śpiewać, choć robię to bardzo rzadko. Zacząłem śpiewać, od czasu kiedy Neftyda zaśpiewała mi do ucha bym się uspokoił. Jej głos jest tak piękny, że w jednej chwili cała złość ze mnie wyparowuje.
Kiedyś zdarła sobie kolano. Nie przestała płakać dopóki jej nie zaśpiewałem. Kiedy śpiewam mam lekko zachrypnięty głos, a kiedy go podwyższam robi się tak chropowaty jak łuski węża. Nie podoba mi się to, ale na Neftydę działa to tak samo jak jej głos na mnie.
Nawet się nie zorientowałem kiedy kończyłem przed ostatnią zwrotkę. Piosenka opowiada o wodzie i pustyni. Są tu wymienione wszystkie różnice tych dwóch rzeczach. Mówi też o tym, że oboje są piękne, ale razem tworzą coś wspaniałego. Naprzyklad moja kryjówka. Obok płynie rzeka , a ja siedzę na drzewie które wyrosło z piachu. Nie win co Neftyda chciała przez przekazać. Mówiła, że wymyśliła ją dla mnie. Moja mała siostrzyczka. Taka słodka I krucha.
- Rzadko spotykany głos u dziecka. - Zerwałem się i omal nie spadłem z gałęzi. Popatrzyłem w dół. Nie mógłbym pomylić go z żadną inną istotą. Na dole stał Ra.
Wspiąłem się na niewielkiego figowca. Obok niego płyną jeden z mniejszych dopływów Nilu. W wodzie rosły trzciny. Oparłem się o pień i przyglądałem się Słońcu. Do wieczora czyli do kolejnej walki z Apopisem zostanie wybrany nowy oficer. Kandydaci mają się zebrać na Słonecznej Barce godzinę przed walką. Do boju podejdą wszyscy, a ten kto zada wężowi największe rany zostaje nowym oficerem. To mógłby być każdy. Każdy tylko nie ja. A to wszystko przez tą cholerną Izydę. Wciąż jesteśmy dziećmi choć liczymy sobie już ponad sto lat, a ona zachowuje się jakby była wielce dorosła.
Znowu się we mnie zagotowało. Miałem ochotę zadać komuś rany, sprawić ból i cierpienie... A co jeśli to prawda jestem zbyt agresywny, może nawet tak samo jak Sechmet? Zostając oficerem Ra przyniósł bym mu pewnie jeszcze większe nie bezpieczeństwo.
Zamknąłem oczy. Czasami dokucza mi brak przyjaciela. Ozyrys się nie liczy. Kiedy Izydy nie ma w pobliżu, jest super, ale kiedy franca się pojawia... w takich sytuacjach robię chyba najbardziej dziewczęcą rzecz na świecie. Zaczynam śpiewać piosenkę , którą wymyslila Neftyda. Woda i Pustynia. Melodia jest wolna i spokojna, a słowa mało skomplikowane.
Lubię śpiewać, choć robię to bardzo rzadko. Zacząłem śpiewać, od czasu kiedy Neftyda zaśpiewała mi do ucha bym się uspokoił. Jej głos jest tak piękny, że w jednej chwili cała złość ze mnie wyparowuje.
Kiedyś zdarła sobie kolano. Nie przestała płakać dopóki jej nie zaśpiewałem. Kiedy śpiewam mam lekko zachrypnięty głos, a kiedy go podwyższam robi się tak chropowaty jak łuski węża. Nie podoba mi się to, ale na Neftydę działa to tak samo jak jej głos na mnie.
Nawet się nie zorientowałem kiedy kończyłem przed ostatnią zwrotkę. Piosenka opowiada o wodzie i pustyni. Są tu wymienione wszystkie różnice tych dwóch rzeczach. Mówi też o tym, że oboje są piękne, ale razem tworzą coś wspaniałego. Naprzyklad moja kryjówka. Obok płynie rzeka , a ja siedzę na drzewie które wyrosło z piachu. Nie win co Neftyda chciała przez przekazać. Mówiła, że wymyśliła ją dla mnie. Moja mała siostrzyczka. Taka słodka I krucha.
- Rzadko spotykany głos u dziecka. - Zerwałem się i omal nie spadłem z gałęzi. Popatrzyłem w dół. Nie mógłbym pomylić go z żadną inną istotą. Na dole stał Ra.
Neftyda
- Gdzie on jest?! - Chodziłam tam i z powrotem po tafli basenu obok mojego domu. Chodzenie po wodzie mnie uspokaja, ale teraz to w ogóle nie działa. Tata stał obok basenu i przyglądał mi się.
- Nefi- Odezwał się.- Pustynia to królestwo Seta. Nie zgubi się na niej nawet jakby chciał. Zrozum Izyda go zdenerwowała i musi trochę ochłonąć.
- Tato, ale ja się o niego naprawdę martwię. - Przebiegłam basen i skoczyłam ojcu w ramiona.
- Ja też Nefi.- Zamknęłam oczy. - Dziś będzie burza. - Spięłam się od razu, a tata to wyczuł i przytulił mnie mocniej. Boje się burz. Najczęściej są w nocy. Gdy słyszę grzmot budzę się i zaczynam płakać. Set zawsze przychodzi do mnie przytula i uspokaja. Kiedy się uspokajam, zasypiam , a on zostaje ze mną, aż do rana. Wszyscy mówią, że kiedyś zostanę jego żoną. Kocham Seta , ale jak brata, a nie jak męża. Poza tym, nawet gdyby kochała go w ten sposób to pewnie on i tak by widział we mnie tylko siostrę. Co innego Ozyrys i Izyda ich ślub już jest zaplanowany. Choć tego nie widać już dawno przestali postrzegać siebie jako rodzeństwo. Nie całują się! Ale przyłapałam ich na planowaniu swojej przyszłości.
- Wtedy wróci. Zawsze wraca.
- Nefi- Odezwał się.- Pustynia to królestwo Seta. Nie zgubi się na niej nawet jakby chciał. Zrozum Izyda go zdenerwowała i musi trochę ochłonąć.
- Tato, ale ja się o niego naprawdę martwię. - Przebiegłam basen i skoczyłam ojcu w ramiona.
- Ja też Nefi.- Zamknęłam oczy. - Dziś będzie burza. - Spięłam się od razu, a tata to wyczuł i przytulił mnie mocniej. Boje się burz. Najczęściej są w nocy. Gdy słyszę grzmot budzę się i zaczynam płakać. Set zawsze przychodzi do mnie przytula i uspokaja. Kiedy się uspokajam, zasypiam , a on zostaje ze mną, aż do rana. Wszyscy mówią, że kiedyś zostanę jego żoną. Kocham Seta , ale jak brata, a nie jak męża. Poza tym, nawet gdyby kochała go w ten sposób to pewnie on i tak by widział we mnie tylko siostrę. Co innego Ozyrys i Izyda ich ślub już jest zaplanowany. Choć tego nie widać już dawno przestali postrzegać siebie jako rodzeństwo. Nie całują się! Ale przyłapałam ich na planowaniu swojej przyszłości.
- Wtedy wróci. Zawsze wraca.
Set
Stałem przed Ra jak patyk wbity w ziemię. Mój król był dorosłym mężczyzną , ale widać było, że jego młodość już minęła.
- Mój panie!- Ukłoniłem się. Usłyszałem śmiech, ale nie kpiący lecz serdeczny.
- Drogi Secie! Nie zapominaj, że jestem twoim pradziadkiem. - Nie zapomniałem tylko nie jestem godzien się tak do ciebie zwracać. Pomyślałem.
- Nikt nie jest tego bardziej godzien niż ty!- Uśmiechnął się. - Doszły mnie słuchy, że marzysz o zostaniu moim oficerem.
- Bo marze. Tylko wszyscy uważają, że jestem nie godny zaufania a sam sądzę, że jestem zbyt agresywny.
- Secie- Położył mi rękę na ramieniu.- Dlaczego wszyscy uważają, ze jesteś nie godny zaufania?
- Bo moja siostra im to powiedziała.
- Jest ktoś kto ci ufa?
- OD dziś? Tylko Neftyda, Ozyrys i tata.- Podniosłem wzrok na Ra. Zobaczyłem jak uśmiecha się.
- Widzisz! ta trójka ci ufa. A troje to już tłok. A co do twojej agresywności? Każdy jest agresywny. Sechmet prawie doprowadziła do wymarcia ludzi,a jak ty masz ochotę kogoś walnąć to nie jest to aż tak agresywne.
Uśmiechnąłem się po raz pierwszy dzisiejszego dnia.
- A jeszcze jak dojdzie dwójka to pff!
- Dwoje? Kto taki? - spytałem bo kto mogłby mi jeszcze ufać. Po tym przedstawieniu w sali u taty to chyba nikt! Byli tam wszyscy bogowie i boginie... zaraz nie wszyscy.
- Ja i moja córka Bastet.
Myślałem, że moja skóra przybrała barwę moich włosów które znowu zmieniły kolor na czerwień.
- Wiem , że do wieczoru jeszcze kawał czasu, ale lepiej by było gdybyś poszedł byś ze mną na barkę. Bastet pewnie czeka już z obiadem.
- Secie- Położył mi rękę na ramieniu.- Dlaczego wszyscy uważają, ze jesteś nie godny zaufania?
- Bo moja siostra im to powiedziała.
- Jest ktoś kto ci ufa?
- OD dziś? Tylko Neftyda, Ozyrys i tata.- Podniosłem wzrok na Ra. Zobaczyłem jak uśmiecha się.
- Widzisz! ta trójka ci ufa. A troje to już tłok. A co do twojej agresywności? Każdy jest agresywny. Sechmet prawie doprowadziła do wymarcia ludzi,a jak ty masz ochotę kogoś walnąć to nie jest to aż tak agresywne.
Uśmiechnąłem się po raz pierwszy dzisiejszego dnia.
- A jeszcze jak dojdzie dwójka to pff!
- Dwoje? Kto taki? - spytałem bo kto mogłby mi jeszcze ufać. Po tym przedstawieniu w sali u taty to chyba nikt! Byli tam wszyscy bogowie i boginie... zaraz nie wszyscy.
- Ja i moja córka Bastet.
Myślałem, że moja skóra przybrała barwę moich włosów które znowu zmieniły kolor na czerwień.
- Wiem , że do wieczoru jeszcze kawał czasu, ale lepiej by było gdybyś poszedł byś ze mną na barkę. Bastet pewnie czeka już z obiadem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz